Blog feministy - Paweł Długosz

Skreślam obydwóch. Lubię patrzeć w lustro. Refleksje po I turze wyborów.

I się porobiło. Nie poszło tak gładko jak to sobie zaplanowali sztabowcy Bronisława Komorowskiego. Miał zmiażdżyć konkurencję i to w pierwszej turze. A tu takie zaskoczenie. Można oficjalnie mówić, że ci, co nie głosowali na urzędującego prezydenta to analfabeci i ludzie niepotrafiący docenić mesjańskich wysiłków  PO. Można, ale w głębi platformiarskich serc pojawić musi się ból, a nawet BUL (sic) i trzeba zacząć wyciągać wnioski. Chyba w progi PO zawitał strach, że sielanka straszenia PiS-em przestaje przynosić rezultaty.

 

Warto sobie przypomnieć cóż takiego dokonała Platforma Obywatelska, w ciągu ostatnich lat, gdy ma sejmową większość, rząd, premiera i prezydenta. Otóż ta partia, (czego się teraz będzie zapewne wypierać) prowadziła systematycznie politykę antyspołeczną i antykobiecą. To głosami tej partii (i podpisem obecnego prezydenta) podniesiono wiek emerytalny do 67 lat, dopuszczono do prawdziwego zalewu umów śmieciowych. Wiele osób pracuje bez umowy, na czarno, bo rynek pracy stwarza takie warunki. Standardem w Polsce jest dyskryminowanie kobiet w ciąży i takich, które ewentualnie chciałyby w ciążę zajść. Po urodzeniu dziecka i powrocie z urlopu macierzyńskiego czekają na nie wypowiedzenia. Państwo polskie za rządów PO przekonuje obywateli (w tym tych, którzy mają uprawnienia w potrzebnych społecznie zawodach), że powinni wyjechać z kraju, bo tu, żadna przyszłość ich nie czeka, a chęć  pracy w wyuczonym zawodzie i nie daj Boże emerytura, to postawa roszczeniowa. Za panowania PO w Polsce doszło do drastycznego zubożenia społeczeństwa. Polskie dzieci są niedożywione. Emeryci mają się cieszyć, że otrzymują jakieś emerytury i dokonywać wyboru: zapłacić za mieszkanie, prąd, jedzenie, czy leki.

 

Niedawno rozmawiałem z pewną starszą panią. Mówi, że nie może narzekać. Jest wdową, pracowała całe życie, dziś sobie radzi. Ma 1600 zł emerytury. Jest gospodarna i zawsze sobie na obiad coś wymyśli. „Kilka ziemniaczków, serek, soczek pomidorowy i jest dobrze. Inni mają naprawdę biedę, a to, co było w czasie wojny nie da się porównać z tym, co jest dziś”. Po prostu łzy w oczach i pytanie ile zarabiają społeczni szkodnicy zajmujący kluczowe stanowiska, bez wykonywania żadnej pożytecznej pracy.

 

Trzeba przypomnieć, że to właśnie PO doprowadza systematycznie do degradacji polskiej służby zdrowia. To za rządów tej partii wydłużają się kolejki do specjalistów, ludzie śmiertelnie chorzy muszą umierać. Pacjentów zmusza się do wybierania zabiegów prywatnych, miesiącami trwa oczekiwanie na rehabilitację, a ludzie wykształceni w zawodach medycznych nie mogą znaleźć pracy na uczciwych warunkach. To ludzie PO w twarz śmiali się rodzicom dzieci niepełnosprawnych.

 

Postępuje również degradacja polskiej oświaty i szkolnictwa wyższego. Humaniści stają się nierentowni. Z nauczycieli robi się darmozjadów, którym się nie chce pracować. Ministerstwo Edukacji oczekuje na  donosy ws. krnąbrnych nauczycieli. Nie można nie pamiętać o skandalu i porażce jaką była organizacja EURO 2012. PO planowała też wprowadzenie płatnych studiów.

 

Prezydent Bronisław Komorowski, były premier Donald Tusk i ekipa PO okazała się gronem ludzi cynicznych. Długo, bardzo długo pogrywali sobie losem polskich kobiet blokując ratyfikację Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Prezydent ratyfikował ją dopiero niedawno i miał to być element kampanii wyborczej. Gdyby PO chciała, to ta konwencja mogła być ratyfikowana bardzo szybko i to kilka lat temu. Nic nie stało na przeszkodzie. Premier Tusk ze swoimi współpracownikami woleli prowadzić pozorowany dyskurs ze swoim kolegą Jarosławem Gowinem i wsłuchiwać się w głos Episkopatu, aby ugrać ile się tylko da. Bite kobiety i dzieci zajmowały w tym sporze miejsce najbardziej ostatnie.

 

Stało się niemal jakimś sadystycznym rytuałem, że do Sejmu regularnie spływają projekty ustaw przewidujących całkowity zakaz aborcji, bez względu na wszystkie okoliczności. Projekty, których miejsce jest w koszu, są w końcu odrzucane, ale coraz mniejszą liczbą głosów. PO głosuje ramię w ramię z PiS-em. Strach pomyśleć, co będzie, gdy zabraknie tych kilku głosów rozsądku.

 

Nie mam żadnego powodu, aby szukać mniejszego zła. Nie jestem w stanie znaleźć żadnych różnic między PO, a PiS-em. Obydwie partie są tak samo konserwatywne, antyspołeczne, klerykalne, nastawione antypracowniczo, pazerne na władzę i pieniądze. Jedyne, co w takiej sytuacji mogę zrobić to oddać głos nieważny skreślając obydwóch kandydatów. Ja po prostu lubię patrzyć w lustro. Nie chciałbym sobie kiedyś zrobić krzywdy przy goleniu. Jeżeli wygra Andrzej Duda, to z pewnością nie będzie gorzej. Oczywiście nie mogę na niego głosować, bo zdradziłbym swoje poglądy, a także swoich przyjaciół i przyjaciółki.

 

Źle jest, gdy pełnia władzy spoczywa w ręku jednej partii. Może trzeba stworzyć warunki do tego, aby te pozornie konkurujące ze sobą dwie opcje się ze sobą spotkały i pozagryzały. Może to jedyna szansa na zmianę systemu, w którym kampania wyborcza polega wyłącznie na straszeniu obozem przeciwnika. Nie kibicuję Andrzejowi Dudzie. Platformie życzę, aby wybory prezydenckie były początkiem jej końca. Najważniejsze wybory odbędą się jesienią. Wtedy głosując na parlamentarzystów, będę oczekiwał sensownej listy kandydatów lewicowych. Może obecne wybory będą powodem otrzeźwienia dla ugrupowań, które z racji deklarowanej lewicowości mają obowiązek stać po stronie obywateli, zwłaszcza tych, którym żyje się najtrudniej. Społeczeństwo chyba ma już dość.