Blog feministy - Paweł Długosz

Rzymskokatolicki brak empatii, czyli o zakazie aborcji.

aborcja blog.jpg

 

Zdumiewa mnie zupełnie nielogiczny i całkowicie fikcyjny termin „kompromis aborcyjny”. Aby bowiem zaistniał jakikolwiek kompromis, muszą być jakieś strony, które go zawierają (minimum dwie). Nie może być to narzucenie woli jednej strony, lecz pełna akceptacja wszystkich uczestników sporu. Z niczym takim nigdy nie mieliśmy w Polsce do czynienia. Nie bardzo wiem, kto i z kim zawarł ów nieszczęsny kompromis, przy zupełnym wykluczeniu strony najbardziej zainteresowanej, czyli polskich kobiet. Ostatecznie można by się pokusić o dość karykaturalny termin „kompromis”, gdyby znaleźć analogię do jakiegoś innego, historycznego kompromisu, który de facto był parodią dyskusji i poszukiwania dobrych rozwiązań. Bardzo podobnym „kompromisem” do tego polskiego aborcyjnego był Układ Monachijski. We wrześniu 1938 roku w Monachium naziści pod wodzą Adolfa Hitlera zawarli „kompromis” ze swoimi sojusznikami w sprawie aneksji Czechosłowacji. Przedstawiciele Czechosłowacji w owej „dyskusji” udziału nie brali. Sygnatariusze układu uznali, że naziści mają prawo najechać suwerenny kraj, zniewolić jego mieszkańców, zbudować na jego terenie obozy koncentracyjne i legalnie dopuszczać się zbrodni.

 

Jakże to podobne do kompromisu w sprawie życia i śmierci polskich kobiet. Episkopat Polski wysunął w latach 90-tych żądania zakazu aborcji, rządzący się na to w zasadzie zgodzili. Skonstruowano zapisy delikatnie tylko łagodzące ogólne brzmienie i powstał „kompromis”. A gdzie głos kobiet? Był i jest bardzo głośny, lecz Episkopat i patriarchalna część społeczeństwa nie ma zamiaru go usłyszeć.

                Teraz sytuacja idzie dalej, poza granice barbarzyństwa. Otóż Episkopat domaga się od swoich rządzącego PiS-u, aby zakazać całkowicie stosowania aborcji. Nawet w przypadku zagrożenia życia kobiety, gwałtu (w tym na nieletniej), trwałych i nieodwracalnych uszkodzeń płodu. Dodatkowo żąda się zakazu przeprowadzania badań prenatalnych i stosowania wobec kobiet kar więzienia. Wszystko pod sztandarami ideologii „pro – life”, z konstruktami kulturowymi i opracowaną odpowiednio warstwą językową. Jakże to bliskie nazizmowi, który przecież zakazywał aborcji. Jakież to czerpanie z Rumunii rządzonej przez Nicolae Ceausescu. Takiego piekła kobiet chce Episkopat. Piekło jednak nie zaczęło się teraz. Pisałem o tym wielokrotnie. Wszystkie rządy (od SLD po PO) po 1993 roku uznawały, że problem aborcji nie istnieje, a rzekomy kompromis służy jakimś „wszystkim”. Platforma Obywatelska przez 8 lat nie zrobiła zupełnie nic, aby przepisy dotyczące aborcji i praw reprodukcyjnych, choć trochę ucywilizować. 8 lat leżenia krzyżem przed biskupami, (bo a nuż coś nie wyjdzie w wyborach). No i nie wyszło. Jedyne, co zrobiono to faktycznie odrzucano „obywatelskie” projekty ustaw o całkowitym zakazie aborcji. Nie można zapomnieć, że za przyjęciem tych ustaw głosowali także niektórzy członkowie PO. I to się mści. Tyle, że mści się na kobietach, nie na politykach.

 

 

Sam się sobie dziwię, że jeszcze oburza mnie zdemoralizowanie i brak empatii obecne wśród rzymskokatolickiego duchowieństwa. Domagają się w rzeczywistości cierpień, tortur i śmierci kobiet. Sami zaś jak ewangeliczni faryzeusze swoje brudy zamiatają pod dywan i nie mają zamiarem palcem ruszyć ciężarów nakładanych na innych. Przyznam, że chętnie bym posłuchał w jakąś niedzielę (może być kilka niedziel) listów pasterskich złożonych z opisu osobistych doświadczeń biskupów w sprawach, które dotyczą kobiet. Może np. ks. arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP opisałby swoje doświadczenie ciąży pozamacicznej. Jak to jest nie otrzymać pomocy, cierpieć ból, przeżywać krwotok, wić się z bólu i ryzykować życie? Cenna byłaby to lektura. Może ks. arcybiskup Marek Jędraszewski zechciałby podzielić się ze słuchaczami osobistym doświadczeniem ciąży powstałej w wyniku gwałtu. Mógłby podać trochę szczegółów, o tym jak to jest być napadniętą gdzieś w nocy, albo być zaatakowaną przez męża, wujka, ojca.  A potem jak to jest nosić na sobie odium bycia winną gwałtu. Jak to jest słuchać o tym, że się zwyrodniałego gwałciciela sprowokowało? Może też ks. biskup Henryk Hoser opowiedziałby w swoim liście jak to jest umrzeć wskutek ciąży zagrażającej życiu i zdrowiu. Taki liścik z drugiego świata. Z chęcią bym wysłuchał jak to jest umrzeć wskutek decyzji podjętej przez innych, umrzeć bez pomocy. Tak w standardowych męczarniach, w jakich umarło już wiele polskich kobiet, którym nie tylko odmówiono ratującego życie zabiegu aborcji, ale też odmówiono im leczenia w ogóle. No jak to jest proszę księży biskupów??? Nie wiecie i nigdy się nie dowiecie. A przecież wy wszystko wiecie. I to jest tych prolajferskich działaniach najbardziej haniebne. Biskupi, księża i świeccy każą umierać innym. Sami tego nie doświadczą.

 

Rzymskokatoliccy księża (nie mylić z całym chrześcijaństwem) i działacze „pro – life” (przepraszam za ten wulgaryzm) często po prostu śmieją się w głos z kobiet walczących o prawo do życia i zdrowia. Piszą na portalach społecznościowych: „Padłem ze śmiechu. Czy ktoś może mnie podnieść” (cytat z wypowiedzi rzymskokatolickiego księdza). Inni mu wtórują, lajkują. Ogólnie panuje karnawał, cyniczne uśmiechy, memy, rzucane są obelgi pod adresem kobiet i mężczyzn wspierających je w walce o słuszne prawa. I tylko empatii brak. Po co rzymskiemu katolikowi empatia. Empatia nie wpisuje się w to wyznanie. Jeśli buduje się swoją pozycję na nienawiści, podżeganiu do tortur i pogardzie wobec innych to nie może być miejsca na empatię.  

               

 

Nie ma i nie może być zgody na takie barbarzyństwo. Będziemy protestować, jak długo będzie trzeba. Znamienne, że solidaryzują się z Polską inne kraje europejskie. To zupełnie nieważne ile podpisów zostanie zebranych pod projektem ustawy całkowicie zakazującym aborcji. Ani jedna z osób składających podpis nie ma prawa wymuszać na żadnej kobiecie tego, że ma ona umierać, cierpieć, tracić zdrowie, przeżywać swoja osobistą tragedię. W sobotę 9 kwietnia w wielu miastach Polski odbędą się demonstracje przeciwko planom wprowadzenia zakazu aborcji. W Poznaniu spotykamy się o godz. 14, na Placu Mickiewicza. Bądźmy razem.